„Ty, potrąciłeś zająca” | Arto Paasilinna „Rok zająca”

W ostatnim czasie na Facebooku zachwycaliśmy się okładką polskiego wydania „Roku Zająca” Arto Paasilinny, którą na nasz rynek sprowadziło wydawnictwo Książkowe Klimaty. Dziś, już po lekturze, powiemy słów kilka o tym, jak nam się podobało.

Jeśli nie wiecie, o kim mowa – krótka notka biograficzna. Arto Paasilinna urodził się w 1942 w Kittilä w Laponii jako piąte dziecko. Jego rodzina pochodziła z Petsamo, jednak po wybuchu wojny zimowej zbiegli najpierw do Norwegii, a po roku 1940 mieszkali w różnych częściach Laponii. Nie mieli lekko – taką gromadkę dzieci trudno było utrzymać w czasie wojny, ponadto ojciec pisarza chorował na gruźlicę. W rodzinie czytało się dużo książek, a Arto potrafił pisać jeszcze przed pójściem do szkoły. Po skończeniu rocznego kursu w Wyższej Szkole Lapońskiej (Lapin korkeakoulu, od 1991 podniesiona do rangi uniwersytetu działa jako Lapin yliopisto) pracował jako drwal, a w latach 60. przerzucił się na zawód dziennikarza. Od lat 80. utrzymywał się wyłącznie z pisania. Jego książki były bardzo popularne, sprzedano ich ponad 8 milionów, choć krytycy nieszczególnie doceniali jego twórczość. Zmarł w 2018 roku w Espoo.

Również trzej bracia Arto: Reino, Mauri i Erto, pisali książki i osiągali sukcesy na wielu polach, ostatni z nich otrzymał nawet prestiżową nagrodę literacką Finlandia (Finlandia-palkinto). Szczegóły z życia Arto możecie obejrzeć w fińskim dokumencie dostępnym na Yle Areena.

Arto Paasilinna, biblioteka
Źródło: yle.fi

Paasilinna ma w swoim dorobku 36 powieści, z czego tylko 3 zostały przetłumaczone na język polski. Są to „Wyjący Młynarz”, „Fantastyczne Samobójstwo Zbiorowe” i właśnie „Rok Zająca”, który uważany jest za najważniejszy w karierze autora. Książka po raz pierwszy wydana została w 1975 roku, który według horoskopu chińskiego był właśnie rokiem zająca. I to właśnie ta powieść jako pierwsza w dorobku autora została doceniona poza granicami rodzimej Finlandii, czego dowodem może być przetłumaczenie jej na ponad 29 języków. Co ciekawe, duży rozgłos autor uzyskał we Francji, gdzie w 2006 roku nakręcono również jedną z dwóch ekranizacji powieści i gdzie wydanie „Roku Zająca” zapoczątkowało boom na przekłady fińskiej literatury. W jednym z poświęconych mu artykułów, Paasilinna uznany zostaje za prekursora nowego gatunku – humoru ekologicznego. W jego utworach pojawiają się bohaterowie sfrustrowani życiem, biurokracją i degradacją środowiska naturalnego. Równie sfrustrowany jest Vatanen, kiedy po raz pierwszy pojawia się na kartach „Roku Zająca”.

Kaarlo Vatanen od lat pracuje jako dziennikarz i choć z początku, jako młody chłopak z pasją, podchodził do zawodu i wierzył, że jego praca może zmienić świat, jako dojrzały mężczyzna pisze już tylko po to, by zarobić na życie – dla szmatławca. Gdy zdawać by się mogło, że już nic nie może poruszyć jego uśpionego serca, na drogę wybiega zając. Zając wybudza Vatanena z tej biernej egzystencji i zyskuje jego miłość i oddanie. Tym samym dziennikarz porzuca swoje dotychczasowe życie i ucieka na łono natury. Ucieczka nie będzie łatwa, u Paasilinny instytucje państwowe stoją na drodze bohaterowi. Czasem jednak nawet po stronie prawa Vatanen napotyka kogoś przyjaznego, chociażby strażnika, który wypisuje mu zaświadczenie do opieki nad dzikim zwierzęciem. Z Vatanenem czeka nas dużo przygód. Paasilinna sprawnie posługuje się parodią, jego charakterystyczny styl jest nie do podrobienia. Tutaj samo poszukiwanie żółtego groszku z taksówkarzem wydaje się być niesamowitym wydarzeniem. A jak jeszcze dochodzą do tego teorie spiskowe dotyczące starego Kekkonena, to wiadomo że tej książki nie da się nie pokochać. Przynajmniej jak ktoś lubi absurd, tak jak ja. (NR)

Fragment o Kekkonenie z fińskiej ekranizacji z 1977 roku.

Absolutnie urzekła mnie ta powieść i cieszę się, że mamy okazję przeczytać ją w języku polskim. Uwielbiam humor Paasilinny i często wręcz absurdalne zwroty akcji. Jeśli przeczytaliście nasz artykuł o kacu i myślicie, że już was nic nie zaskoczy – jesteście w błędzie. Zwiedziłam z Vatanenem kawał Finlandii, od południa po północ, poczytałam teorię o Kekkonenie, która brzmi niczym miejska legenda o McCartney’u (Paul is dead), zaśmiałam się wiele razy, nawet przy dość makabrycznej historii o dziadziu. Bardzo ujmujący jest w tej powieści antropomorfizm, bo choć zając nie mówi, bierze czynny udział w wielu wydarzeniach, ubarwiając je swoim zachowaniem i nadając dodatkowego komizmu. Książka jest krótka, a czytanie jej jest czystą przyjemnością. Humor w niej zawarty jest ponadczasowy, nie odczuwa się, że książka została napisana 45 lat temu. Mamy tu indywidualistów, bliskość natury, realizm, komedię i absurd. Mamy poszukiwanie sensu życia i swojego miejsca w społeczeństwie. Mamy idealną pozycję na mile spędzony wieczór, która rozśmieszy, ale też skłoni do refleksji. Coś czuję, ze będę nie raz wracać do tej powieści, tak jak do tej pory do „Fantastycznego samobójstwa zbiorowego”. (PZ)

Zawsze cieszy nas, gdy widzimy nazwisko tłumacza już na okładce, tak jak w przypadku „Roku zająca”. Powieść na język polski przełożył Sebastian Musielak, absolwent filologii fińskiej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Na swoim koncie ma tłumaczenia książek wielu fińskich autorów (m.in. Oksanen, Kinnunena, Sinisalo, Waltariego), choć tłumaczy także literaturę anglojęzyczną (ostatnio np. Rebecca Makkai „Wierzyliśmy jak nikt”). W 2017 roku otrzymał fińską nagrodę państwową za całokształt twórczości translatorskiej z rąk ministra do spraw europejskich, kultury i  sportu, Sampo Terho.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s