Baśnie, owce i niefortunne zdarzenia | Selja Ahava „Rzeczy, które spadają z nieba”

Bardzo lubię dobierać książki do nastroju. Zwykle czytam kilka rzeczy jednocześnie. W skrajnych sytuacjach nawet kilkanaście, a czasem ochota na jedną z nich wraca dopiero po pół roku. I tak od dłuższego czasu czekałam na książkę w sam raz do obrazka kocyk, herbatka, świeczki i pastelowa puchatość, ale czego się nie chwyciłam, to nie było to. Dało się czytać, dało się wciągnąć i dało się skończyć, ale brakowało mi takiej spokojnej, ciepłej pogodności. Aż w końcu ona sama mnie znalazła: Rzeczy, które spadają z nieba Selji Ahavy po prostu… spadły mi z nieba.

Nasza pierwsza prawdziwie patronacka powieść ukaże się nakładem wydawnictwa Relacja już 10 marca w przekładzie Justyny Polanowskiej. I piszę „patronacka” z dumą, bo powieść to rzeczywiście świetna, chyba najlepsza ze wszystkich, jakie recenzowaliśmy do tej pory (chociaż Przejście Pajtima Statovciego może remisować na pierwszej pozycji). Być może dlatego, że dokładnie takiej książki właśnie teraz potrzebowałam, ale nie jestem jedyna w swoim zachwycie: Rzeczy, które spadają z nieba otrzymały już literacką nagrodę Unii Europejskiej i były nominowane do Finlandia-palkinto, takiej fińskiej Nike.

Rzeczy, które spadają z nieba to opowieść zamknięta w pięciu osobach i dwóch domach, a każde z nich ma swoją historię. Główną bohaterką jest około dziesięcioletnia dziewczynka, Saara, której zmarła właśnie mama. Z początku wiele więcej nie wiemy i też wiele więcej nie chcę wiele więcej zdradzać, bo odkrywanie kolejnych elementów tej układanki jest jednym z ciekawszych aspektów tej książki. Te z kolei są nie tyle sensacyjnie niespodziewane, co raczej niesamowicie przypadkowe, co idealnie współgra z resztą fabuły na kilku poziomach. Wystarczy jednak powiedzieć, że Saara stała się bohaterką serii (nie)fortunnych zdarzeń i, podobnie jak rodzeństwu Baudelaire’ów, rzeczy przydarzają jej się nawet nie tyle wbrew jej woli, co zupełnie bez jej udziału. Podobnie zresztą jak Baudelaire’owie, Sara jest inteligentna i spokojna, patrzy na świat o wiele poważniej, ale i kreatywniej niż się spodziewają tego po niej dorośli.

Przez powieść Ahavy płynie się powoli, ale z lekkością, jakby we mgle, ale bez obaw; jak z Le Guin czy Tokarczuk, trochę jak z Szymborską. Z drugiej strony jest w Rzeczach, które spadają z nieba ten strach i ten smutek, to niezrozumienie, jakby napisać Siedem minut po północy Nessa od nowa, ale starszymi, bardziej rozczarowanymi i pogodzonymi z chaosem życia oczami. Tylko zamiast przekornej vonnegutowskiej mantry I tak dalej, ironicznie wychwalającej ciągłą losowość zdarzeń, bohaterowie Ahavy powtarzają: I to by było na tyle.

Skoro już o innych literackich nawiązaniach mowa, to nie mogę nie wspomnieć o przeogromnym znaczeniu baśni braci Grimm oraz Alicji w Krainie Czarów. Ahava używa ich do budowania nastrojów maści wszelakiej i robi to doskonale: gdy potrzeba niepokoju, dają niepokój, gdy potrzeba dziwaczności, dają dziwaczność. Dają grozę i dają ciepło, troskę. To naprawdę świetna żonglerka motywami i ich zastosowaniami, raj dla miłośników_czek tych tematów.

Okładka książki "Rzeczy, które spadają z nieba" Selji Ahavy.

Najbardziej zachwyciła mnie w tej powieści zdolność do pisania tak pogodnie o rzeczach tak smutnych, tak logicznie o przypadku i tak dorosło o dziecku. A jednak wszystko do siebie idealnie pasuje, każdy element układanki wpada na swoje miejsce. Trudno nie poddać się urokowi takiego pisania, co chyba widać w tej recenzji – spokojna górnolotność wydaje mi się jedynym właściwym sposobem na opisanie tej książki. Ale może dam się wam samym oczarować: oto dwa fragmenty z książki. Bez obaw, nie zdradzają fabuły i też nie chodzi w ich przytaczaniu o to, by rozważać ich treść. Zobaczcie tylko, jak są pięknie napisane (i przetłumaczone)!

Gdy budynek jest wystarczająco stary, przestaje wyglądać jak zbudowany przez człowieka. Ożywa tak samo jak omszały kamień czy stare, wielkie drzewo. Wyobrażam sobie, że Zbyt Wielki Dom wyrastał z ziemi jak grzyb – najpierw pojawił się kamienny krąg, a później z jego wnętrza wyrósł czerwony kształt, który zastygł i zmienił się w ściany. Z upływem czasu belki się wydłużały, a okna otwierały. Wieża wystrzeliła w górę i dach się umocnił, mech pokrył kamienną podmurówkę, a kolor na ścianach zbladł. Tak narodził się Zbyt Wielki Dwór.

I drugi:

Może i mama mówiła zawsze, jaki jest tata, gdzie się tata kończy, a zaczyna ktoś inny, ale teraz, kiedy mama umarła, tata się rozlatuje. Jego kontur przecieka, biała linia się rozmazuje, stopy znikają.

Po pierwszym z tych cytatów widzicie też pewnie, że w Rzeczach, które spadają z nieba bohaterowie mają dość bliski związek z naturą. Żyją na uboczu, w jakby odizolowanych od świata domach, do których prócz mieszkańców prawie nikt nie ma dostępu – musi wydarzyć się coś naprawdę znaczącego, aby ta harmonia została zaburzona. W tych domach i przy nich żyją zwierzęta i rośliny – co rusz bohaterem mikroopowiastki staje się drzewo czy owad, a Annu, ciocia Saary, przez większość powieści hoduje owce, które służą dziewczynce za podstawę do wielu rozważań. Przyroda jest tu po prostu nieodłącznym elementem opowieści, wkrada się do domów, dialogów i snów, stanowi jednocześnie tło i fabułę, a przy tym sprawia wrażenie, że zajmuje jedynie należne jej miejsce, jest dokładnie tam, gdzie powinna być.

Tymczasem pogodny smutek powieści Ahavy udzielił się mi już zupełnie. Nastawię czajnik, zapalę świeczkę i nawet nie szukam lepszej książki na przedwiosenny wieczór.


Książkę Rzeczy, które spadają z nieba już dziś możecie zamówić w przedsprzedaży ze strony wydawnictwa albo, jeśli chcecie, spróbować wygrać w konkursie, którego możecie wypatrywać na naszym Facebooku.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s